wtorek, 05 stycznia 2010
saw
Chciałabym przestać zapominać. Wiedzieć, kim byłam dwa, trzy, cztery lata temu. Zaistnieć w samoświadomości, zaistnieć naprawdę, nie być tylko ciągiem nieskładnych zdań z kolejnych stron zeszytów. Odzyskać ciągłość wspomnień.
Składam siebie z niepasujących kawałków, wciąż od nowa, próbując znaleźć najlepiej funkcjonujący na co dzień układ. Ale zawsze jakieś elementy nie będą pasować. Zawsze. A im dłużej żyję, tym fragmentów układanki więcej i coraz trudniej to wszystko ogarnąć. Blah.
środa, 16 grudnia 2009
Śmiesznie
Pesymista widzi czarny tunel. Optymista widzi światełko w tunelu. Realista widzi nadjeżdżający pociąg. Maszynista widzi trzech neurotyków na torach.
<od driftingaway.blox>
Śmiesznie jest być neurotykiem.
sobota, 12 grudnia 2009
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.
Spit It Out
chcę żeby bolało. tak mocno, żebym nie czuła nic innego, tak brutalnie, żeby ciemniało w oczach, tak długo, żebym nie była w stanie wstać.
moja pokuta.
moje rozgrzeszenie.
I like it violent.
oczyścić ciało z krzyku.
czwartek, 03 grudnia 2009
no-title
Potrzebuje baterii. Do aparatu i odtwarzacza. Do siebie. Emo-żałość.
"Wiem, że jest ci ciężko, ale już niedługo..." Cisza. Niepewne spojrzenie. No właśnie, co niedługo? Cokolwiek się zmieni?
Coraz bardziej się boję, coraz mocniej wycofuję. Zatracam zdolność do myślenia. Do rozmowy. Jestem jednym wielkim poczuciem, że coś jest -nietak-. Ze mną, ze światem.
Aż szkoda tracić czas na pisanie. Kolejny raz, ta sama pierdolona schiza w nowym lepszym wydaniu. Jestem, kurwa, jak Windows 7. Ja pierdole.
Potrzebuje czasu, tylko czasu, żeby nadążyć za samą sobą. Poukładać sobie trochę w życiu. Ogarnąć stada czarnych myśli, które znów jak stada półdzikich psów rozbiegły się po głowie. Nabrać sił, by rozwiązać kilka trudnych spraw. Znaleźć nowe cele, uaktualnić system wartości.
A póki co farmakologia. I radio w tle, żeby choć odrobinę siebie ocalić od nocy.
-
Świadomość podszyta zwierzęcym strachem przed nie-istnieniem.
czwartek, 26 listopada 2009
I know it's a sin to kiss and swollow
Przykładam oko do szpary. Chciałoby się wydostać z pudełka. Chciałoby zaczerpnąć świeżego powietrza. Poczuć wszystko tak intensywnie, jak kiedyś. Zdjąć z siebie zmęczenie, jakby było starym zimowym płaszczem. Stanąć nago przed swoim niewyraźnym, szklanym odbiciem a w miejscu oczu mieć drżące latarnie ulic.
Don't even know where to start.
Z całych sił wbijam palce w rzeczywistość, bo wciąż czasem się wymyka. Mięśnie bolą od zaciskania szczęk. Każdy kolejny dzień mógłby być kłamstwem. Mimo wszystko, nie jest.
Mimo wszystko - a tak bardzo nie potrafię. Zwyrodnienie. Skaza. Zawsze to akceptowałam, teraz na siłę próbuję zmienić i dziwię się niezmiernie, że nie wychodzi.
Jakiś mądry człowiek nawet o tym pisał. "Poszukiwanie aktywacji poprzez umysł i zmysły". Podróże, świry i ćpanie. The best me, yap?
Nie potrafię się zmienić, więc szukam. I nie znajduję.
Jestem zmęczona, pusta, wypalona rozgrzaną do czerwieni przeciętnością.
Aż chciałoby się wziąć skalpel i zajrzeć do środka - sprawdzić czy coś jeszcze ze mne we mnie zostało.
wtorek, 17 listopada 2009
zbyt dosłownie
One more fuckin' time. Za wcześnie. Zabrakło czasu. Nie wygoiło się jeszcze, a już od nowa wszystko rozdrapane. Maszynką do krwi. Zapisuje kolejne strony w zeszycie. Balansowanie na krawędzi rozpaczy i apatii.
Pusty pokój. Mówienie do ścian. I znów drżenie w środku, i znów nikogo. Zniszczenie.
Do przodu, do tyłu, kojący jednostajny ruch.
poniedziałek, 16 listopada 2009
some fight, some bleed
Please don't stop the music, jak przez mgłę, coraz głośniejszy dzwięk rozrywa świadomość, przestawić ten jebany budzik, jeszcze na chwilę zasnąć, jeszcze przez parę minut nie istnieć.
W półśnie dopada strach, kulę się pod kołdrą, wtulam się w szczelinę międzu łóżkiem a ścianą, w dziecinnym złudzeniu, że mogę w ten sposób schować przed rzeczywistością. Wiem, wiem, że muszę wstać, teraz, pojechać tam i tam, załatwić to i tamto, nauczyć się kolejnej bezsensownej porcji materiału. Czuję jak bardzo nie mam na to siły, że wszystko mnie przerasta, że nie chcę, nie dam rady, odwlekam o wieczność moment dobudzenia się, otworzenia oczu. Pojawiają się bezsensowne myśli o życiowej drodze, że znów się zgubiłam i płynę z prądem, jeszcze bardziej bezsensowne obrazy, które wyparłam ze świadomości. Tak bardzo chciałabym o nich zapomnieć, skupić się na konkretnych realnych celach, wydorośleć wreszcie. Umieć zadowolić się tym, co osiągalne. A może to wszystko kłamstwo. A moze ja wcale nie istnieję? Wszystko jedno. Zasnąć. Nie istnieć jeszcze przez chwilę.
Ciepły prysznic. Przetrzeć mokre lustro, spojrzeć sobie w twarz. Sińce ciemniejsze niż zazwyczaj. Woda ścieka po policzkach. Znów nie czuję nic.
Ostatnio ludzie próbuję się do mnie zbliżyć. Opowiadają o swoich ważnych i nieważnych sprawach, o nowych butach, kłótniach z partnerem, sprawach sądowych, podejściu do życia. Ktoś nawet nazwał mnie Przyjacielem, choć w ogóle się tego nie spodziewałam i chyba rzeczywiście chce mnie tak traktować. Nigdy nie byłam w takich sytuacjach, nie wiem jak się zachować, jaki dystans utrzymać. Społeczne niedorozwinięcie. A przecież sama narzekałam na brak kontaktów. Whtvr. Co za różnica, tak naprawdę.
Goję rany, mocniejsze, niż gdybym dostała wtedy te żyletki.
---
sharp like an edge of a samurai sword the mental blade cut through flesh and bone though my mind's at peace, the world out of order missing the inner heat, life gets colder oh yes, I have to find my path no less, walk on earth, water, and fire the elements compose a magnum opus the ultimate reward is honor, not awards at odds with the times in wars with no lords
czwartek, 12 listopada 2009
obco
Uczucia wypłowiałe od nadmiaru bezpieczeństwa. (Nie ma nic nudniejszego od szcześcia).
sobota, 17 października 2009
mów mi dobrze
Jestem mięsem, wzbierającą zółcią, perystaltyką wsteczną, wilgocią między nogami, spowolnionym impulsem elektrycznym mózgu.
Jestem zbiorem fizjologicznych potrzeb w zamkniętym układzie wielofazowym.
Wszytko inne jest złudzeniem.
--
Przewaga obojętności.
|
|